Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia.
Natalie oczywiście nie miała zamiaru wracać z tej okazji do domu matki, z którą
utrzymywała jedynie kontakt listowy. Z resztą, niezbyt dobrze przeżyła rozmowę
z Dean'em, czego nie ułatwiała jej Suzie, która prawie przez cały czas
siedziała wtulona w Louis'a. Natalie spędzała więc najczęściej czas w pustym
Pokoju Życzeń, który kiedyś pokazał jej Dean. Ćwiczyła tam wiele zaklęć oraz
próbowała tworzyć eliksiry, co bez pomocy przyjaciół nie wychodziło jej
najlepiej. Od czasu do czasu, spotykała się z Caroline, która nie była
zadowolona z "kłótni" Nat i Dean'a, ponieważ nie mogła tak często
spotykać się z blondynką, która prawie cały czas poza terenami Hogwartu była
pod ostrzałem fleszy i dziennikarzy. Natalie przyzwyczaiła się już do tego, ale
w przeciwieństwie do Caroline, nie była zbyt zadowolona z ogólnego
zainteresowania jej osobą.
Była Wigilia. Zawsze, w dzień
dwudziestego czwartego grudnia, w Hogwarcie odbywał się Bal Bożonarodzeniowy.
Natalie obudził krzyk Suzie. Dziewczyna siedziała w pidżamie na łóżku i
ściskała w rękach spore pudełko. Dookoła niej, na łóżku leżało pełno ścinków
papieru do pakowania i wstążek. Inne dziewczyny także zostały brutalnie
obudzone przez Sue, która nie przejmowała się tym zbytnio, była bardziej zajęta
swoim gwiazdkowym prezentem.
- Suzie, czy ty oszalałaś? Jest
wcześnie! - powiedziała Natalie i usiadła na łóżku obok Suzie, opierając
zaspaną głowę na jej ramieniu.
- Oj nie marudź! Lepiej zobacz, co
dostałam od Louis'a! - odparła i wstała, strącając brutalnie głowę blondynki. -
Śliczna, prawda?
Suzie przyłożyła do siebie piękną,
czarną sukienkę przed kolano. Ładnie kontrastowała z jej jasną cerą i kręconymi
blond włosami.
- No, no! Lou zaszalał! - pochwaliła
sukienkę Natalie, a Suzie usiadła z powrotem na łóżku i zabrała się za
rozpakowywanie reszty prezentów.
Później, wszystkie dziewczyny w
dormitorium zaczęły pospiesznie rozpakowywać swoje stosy paczuszek, które
spoczywały w nogach łóżek. Natalie także miała na swoim kilka prezentów. Było
ich dokładnie pięć. Od mamy dostała torbę, od Louis'a i Liam'a kilka Uszu
Dalekiego Zasięgu, od Caroline książkę "Eliksiry nie muszą być nudne -
czyli poradnik dla żółtodziobów", a od Suzie wielką pakę Fasolek
Wszystkich Smaków i bransoletkę. Ostatnia paczka, była najmniejsza. Właściwie,
nie można jej chyba było nazwać paczką. Natalie delikatnie odwinęła wstążeczkę
i wyjęła z małej, szyfonowej sakiewki srebrną zawieszkę. W środku, była też
mała karteczka, na której litery nakreślone były znajomym pismem.
Spotkajmy się dziś w przerwie, między
drugą, a trzecią lekcją w Pokoju Życzeń. ~D.
Natalie nie miała wątpliwości, kto
podesłał jej ten prezent, jednak nie była do końca pewna, czy chce udać się do
Pokoju Życzeń. Kiedy tylko przeczytała kartkę, powróciły do niej smutne
wspomnienia sprzed kilku tygodni. Stadion Quidditcha, jego słowa, zimny deszcz,
łzy. Przypomniały się jej też wszystkie miłe chwile spędzone z Dean'em. W głębi
duszy pragnęła ponownie bezkarnie, czule spojrzeć mu w oczy. Obgadała całą tę
sprawę z Suzie i jednogłośnie doszły do wniosku, że powinna spotkać się z
Dean'em. Później, obie ubrały się i po zjedzeniu szybkiego śniadania w Wielkiej
Sali, która już była świątecznie udekorowana, udały się na lekcję wróżbiarstwa.
Była to chyba najnudniejsza lekcja (no, pomijając historię magii), a w
perspektywie rychłego spotkania z Dean'em, ciągnęła się jeszcze bardziej. Na
szczęście Nat pogadała sobie trochę z Suzie i kilkoma Krukonkami, z którymi
miały lekcję. Następną lekcją, była obrona przed czarną magią, która szła
Natalie najlepiej, więc minęła dosyć szybko. Kiedy tylko zabrzmiał dzwonek na
przerwę, dziewczyna szybko spakowała książki do nowej torby. Wychodząc, Suzie
rzuciła jej pokrzepiający uśmiech i skinęła głową, żeby leciała na trzecie
piętro. Natalie szybko dotarła na miejsce. Korytarz był na szczęście pusty,
więc przeszła kilka razy obok ściany myśląc "chcę się spotkać z Dean'em,
chcę się spotkać z Dean'em" i po chwili jej oczom ukazały się drzwi.
Weszła do Pokoju Życzeń, który tym razem był prawie pusty, stała w nim tylko
mała kanapa. Natalie usiadła na niej i czekała na przyjście Dean'a. Już po
kilku minutach do pokoju wszedł chłopak, za którego widokiem tęskniła tyle
czasu. Był lekko zakłopotany, lecz kiedy ujrzał Nat, mimowolnie się uśmiechnął.
Dziewczyna wstała i podeszła do niego.
- Przyszłaś. - powiedział z nutą
zdumienia i uśmiechnął się, przeczesując palcami gęste włosy.
- Jak widać. - odparła.
- Przepraszam cię za to, wtedy, przy
stadionie.
- W porządku, ale nie rozumiem dlaczego
nie chciałeś się ze mną spotykać? - łzy stanęły jej w oczach, kiedy ponownie
przypomniała jej się ta smutna chwila.
- Nie potrafię ci tego wytłumaczyć.
Chyba przerażał mnie trochę ten cały szum dookoła ciebie, ci wszyscy
reporterzy, zero prywatności. Zresztą, moja rodzina nie pochwala naszej
znajomości. Zrozumiałem jednak, że jesteś dla mnie ważna i nie warto tracić tak
wspaniałej dziewczyny jak ty. - podszedł do niej bliżej i złapał za ręce.
Mimowolnie wspieła się na palce i zarzuciła mu ręce na szyję, składając
delikatny pocałunek na jego zimnych ustach...
Od razu po lekcjach, Natalie i Suzie
zaczęły stroić się w dormitoriach na Bal Bożonarodzeniowy. Suzie założyła swoją
piękną, czarną sukienkę od Louis'a, szpilki i delikatny naszyjnik. Natalie
pomagła jej spiąć włosy w luźny kok, co w efekcie wyglądało ślicznie. Sue
wyglądała jak prawdziwa księżniczka. Nat dostała od Dean'a w pokoju życzeń
błękitną sukienkę przed kolano, która idealnie pasowała do jej niebieskich
oczu. Założyła do niej grafitowe szpilki pożyczone od Emmy i bransoletkę od
Suzie. Przyjaciółka także pomagła jej ułożyć blond włosy, które delikatnie
opadały na ramiona, a grzywka przypięta była spinką. Obie dziewczyny wyglądały
ślicznie. Kiedy tylko weszły do zatłoczonej Wielkiej Sali, Sue i Lou zniknęli w
tłumie tańczących par, a Natalie zaczęła szukać Dean'a. Błądziła w tabunie
zakochanych i znalazła Caroline i blond Puchona. Dziewczyna zostawiła na chwilę
chłopaka i pomogła jej odnzaleźć swojego brata. Dean także szukał Natalie. Miał
na sobie czarne rurki i białą koszulę. Nat zauważyła, że wzrok kilku stojących
niedaleko trzecioklasistek spoczywał na JEJ chłopaku, więc szybko podeszła do
niego i pocałowała go w policzek.
- Ślicznie wyglądasz. - pochwalił ją
Dean i złapał za rękę, prowadząc na zapełniony parkiet.
- Dzięki. Chodź, zatańczymy, to mój
ulubiony kawałek. - odparła blondynka i porwała chłopaka do tańca.
Przetańczyli kilka szybkich piosenek i w
końcu zespół zagrał wolnego. Część par zeszła z prakietu, pozostało na nim
tylko kilka osób, w tym Suzie i Louis. Tańczyli wtuleni w siebie, szepcząc
sobie coś do uszu. Dean objął Natalie w talii. Nie mogła uwierzyć w to, że w
końcu ich przyjaźń przerodziła się w coś więcej. W szpilkach była trochę
wyższa, więc bez większego spojrzała mu prosto w oczy. Uśmiechał się do niej.
- Magicznych świąt, Natalie. -
powiedział i pocałował ją delikatnie.
Wam także życzę magicznych, wesołych i spokojnych
świąt : *
Zapraszam do obserwowania i komentowania bloga :)
Jeśli także coś piszecie, zostawcie link, a chętnie
poczytam :D
Ja i Lou jesteśmy po prostu akebdjebdkdhkxvdixvdsjgdjdvdjsvrkzfhkxvdksvdxvhdsdbdhdedhx *________*
OdpowiedzUsuńświetnie :) i wesołych świąt
OdpowiedzUsuńPowiem ci, że masz ogromny talent!
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ♥♥♥
Świetnie piszesz! Nie mogę doczekać się następnego rozdziału ^^
OdpowiedzUsuńtrochę spóźnione, ale również życzę Wesołych Świąt :)
zapraszam też do siebie ;3
krewnaszychprzodkow.blogspot.com
Świetne . Czekam na następną część :D
OdpowiedzUsuńFajny pomysł ! :)
OdpowiedzUsuńMoże za szybka ta 'miłość' jest ;D
A tak to świetnie, możesz być pewna że będę często tu zaglądać :)
właśnie zauwazyłam, musze sie troche hamowac ;p teraz zamierzam rozwinąć trochę wątek przeszłości Nat etc. :D miło, że się podoba, to bardzo motywuje mnie do dalszej pracy :) jeśli też piszesz ff możesz zostawić mi link, a chętnie poczytam ;3
UsuńCzekam na następne notki ;)
UsuńNa razie nie wstawiam nic na internet :>