Więc postanowiłam trochę się opamiętać
i pozmieniać niektóre rozdziały (gł. tylko troszkę, ale w 7 usunęłam całą końcówkę).
Przepraszam Was, że zrobiło się tak słodko, ale po prostu wtedy byłam
cholernie, nieszczęśliwie zakochana i musiałam gdzieś wyładować swoje emocje, a
w rezultacie blog wyszedł kompletnie nie po mojej myśli. Mam nadzieję, że od
teraz będzie lepiej :) Miłego czytania :D
Natalie grzebała
łyżeczką w kubeczku jogurtu, kiedy Suzie przeglądała najnowszy numer
"Proroka Codziennego". Zjadła kilka łyżek i odłożyła kubek na brudny
talerz po toście. Wychyliła się zza stołu Gryffonów i spojrzała w stronę
Ślizgonów. Przez kilka sekund wpatrywała się w ciemne włosy Dean'a
zastanawiając się czy ma dzisiaj jakąś lekcję ze Ślizgonami, kiedy Liam
zasłonił jej widok.
- Hej! Pani
gwiazda! Lepiej zobacz, co tu napisali! - powiedział uśmiechając się do Nat.
- O czym ty
mówisz?!
- Spójrz,
napisali o tobie w "Proroku"! - dodała Suzie.
Natalie zerknęła
na nagłówek na pierwszej stronie gazety. Pod wielkimi literami uśmiechała się
do niej jej własna twarz.
PRZODEK POTTERÓW
ODNALEZIONY. CZY LEGENDA SPRZED LAT POWRÓCI?
Od tego roku
szkolnego do Szkoły Magii i Czarodziejstwa dołaczyła nowa uczennica, która
obecnie znajduje się na czwartym roku nauki. Już odkąd się przedstawiła budziła
podejrzenia kolegów i nauczycieli. Mowa bowiem o Natalie Potter, która od
dzieciństwa żyła ze swoją matką mugolką. Według naszej oddanej reporterki Amy
Skitter-Jones, ojcem Natalie jest syn samego Harry'ego Potter'a. "Nigdy
nie widziałam nikogo bardziej podobnego do James'a! Jest bardzo uzdolniona w
dziedzinach transmutacji, tak samo jak jej ojciec!" mówi specjalnie dla
Proroka Codziennego nauczycielka transmutacji w Hogwarcie Glorie Jane. Amy
Skitter-Jones dowiedziała się też, że panna Potter oraz prawnuk znanej
śmierciożerczyni, Bellatrix Lestrange; Dean Black, mają się ku sobie.
"Cały czas wychodzą gdzieś razem, nie ukrywają się z okazywaniem sobie
uczuć." zwierza się nam anonimowa Ślizgonka. Czyżby szykował się zakazany
romans Gryffonki i Ślizgona? Najprawdopodobniej tak! Natalie Potter - to
nazwisko należy zapamiętać, ponieważ w najbliższym czasie ta młoda dziewczyna
będzie na językach każdego czarodzieja!
/Amy
Skitter-Jones
Natalie odebrało
dech w piersiach. Nie wiedziała czy to, co właśnie przeczytała jest prawdą, czy
fikcją. Oddała gazetę Suzie i wyprostowała się na ławce.
- Wow! Mam
sławną przyjaciółkę! Czemu nie mówiłaś, że jesteś wnuczką Potter'a i że kręcisz
coś z tym Dean'em? - prawie wykrzyknęła Suzie, przez co Nat miała ochotę ją
udusić.
- Możesz trochę
ciszej?! Nie wszyscy muszą od razu o tym wiedzieć! - zganiła ją Natalie.
- Jeśli to już
jest w "Proroku" to tylko kwestia czasu. - odparła i uśmiechnęła się
do koleżanki.
- Lepiej idź do
dormitorium, bo kilkoro pierwszoroczniaków dziwnie się na ciebie patrzy, pewnie
zaraz rzucą się po autografy czy coś w tym stylu. - dodał Louis.
Natalie
postanowiła go posłuchać i wyszła z zatłoczonej Wielkiej Sali czując na sobie
spojrzenia ciekawskich. Pospiesznie ruszyła schodami wprost do pokoju wspólnego
Gryffonów. Wydawało jej się, że nawet Gruba Dama podejrzliwie na nią patrzyła,
jakby też przeczytała dzisiejszy artykuł w "Proroku Codziennym".
Pokój był kompletnie pusty. W kominku palił się ogień. Opadła na kanapę i
wpatrywała się w płomienie. Emocje opadły i próbowała ułożyć sobie wszystko w
głowie. Jest wnuczką Harry'ego Potter'a. Nie wie o nim wiele. Jest sławna.
Mówią o niej, że jest jego zaginionym przodkiem. Czyli Harry Potter miał syna.
A może kilku? Jego syn jest jej ojcem. Kim jest jej ojciec? Dlaczego zaginął? W
ogóle, to czemu wcześniej nie zaczęła się interesować swoją przyszłością? Na te
i wiele innych pytań Natalie nie potrafiła znaleźć odpowiedzi. Jedyną rzeczą,
jaka jej teraz przychodziła na myśl było zapytanie o to wszystko Dean'a. Wstała
z kanapy i wyjęła różdżkę zza trampka. Ugasiła nią płomienie i ruszyła szybkim
krokiem w stronę lochów. Po drodze zaczepiło ją kilku Krukonów i Puchonka z
pierwszego roku, lecz powiedziała im, że nie ma teraz czasu i zbiegła schodami
na dół. Uderzyło ją okropne zimno. Na podziemnym korytarzu nie było nikogo. W
sali eliksirów odbywała się lekcja, a z pokoju wspólnego Ślizgonów dobiegało
kilka głosów. Natalie zapomniała, że pokój wspólny na pewno jest jakoś
strzeżony, więc próbowała wszelkich sposobów na dostanie się do środka. Kiedy
pociągnęła za upartą klamkę tak mocno, że upadła na ziemię, ktoś otworzył
drzwi. Stanęła w nich niewysoka brunetka z kręconymi włosami.
- Ooo, zobaczcie
kto przyszedł! Dean, chyba ktoś do ciebie. - uśmiechnęła się do niej Caroline.
Kiedy Dean
usłyszał swoje imię natychmiast odwrócił się do tyłu. Posłał Natalie zmieszany
uśmiech i ruszył ku drzwiom. Car natychmiast się wycofała i zrobiła lekko
obrażoną minkę. Zamknął za sobą drzwi i stanął przed Natalie. Jego zielone oczy
spojrzały w błękitne tęczówki Natalie i dziewczyna przez chwilę zapomniała, po
co do tu przyszła, ale odwróciła wzrok i znów zasypała ją tona pytań, jakie
miała ochotę zadać chłopakowi.
- Możesz iść ze
mną do biblioteki? - zapytała.
- Oczywiście,
liczę, że mi to wszystko wytłumaczysz. - odparł i opuścili razem zimne lochy.
lepiej niż w części 7 superowe
OdpowiedzUsuń