11

Obudził ją dopiero głośny śmiech Michael'a, Puchona, z którym chodziła Car. Otworzyła oczy i spostrzegła, że w pubie z grupki jej znajomych została tylko ta dwójka, oraz ona i Dean. Przy innych stolikach siedziało jeszcze kilka osób, ale nie byli to raczej uczniowie. Caroline też wyglądała na zmęczoną i leniwie mieszała łyżeczką kubek herbaty w objęciach Michael'a. Jej towarzysz najwyraźniej wspaniale się bawił, śmiejąc się razem z Dean'em. Chłopak chyba poczuł, że Natalie się obudziła, bo odstawił szklankę  Ognistej Whisky i spojrzał na nią z troską.

- Dean, idziemy już? - zapytała blondynka, ziewając.

- Dobrze, jeśli chcesz. - powiedział, a uśmiech troszkę mu zrzedł. - To my idziemy, do zobaczenia. - dodał w stronę siostry i jej towarzysza, wstając z miejsca.

Pomógł założyć Natalie kurtkę, po czym sam się ubrał. Wyszli z ciepłego pubu na zaśnieżoną i oświetloną latarniami uliczkę. Śnieg leniwie prószył ślicznie mieniąc się w ciepłym świetle lamp ulicznych. Było już późno, a daleko w oddali widać było blask dochodzący od oświetlonego zamku i czarną plamę lasu. Natalie założyła rękawiczki i złapała Dean'a za rękę. Szli w stronę szkoły, a śnieg przeraźliwie skrzypiał im pod nogami. Żeby przerwać milczenie między nimi, Natalie szybko przejrzała w głowie swoją listę rzeczy, o które chce zapytać Dean'a. Chyba najbardziej aktualnym tematem, było zapytanie go o wspomnianego dziś przez dziennikarza, Harry'ego Potter'a.

- Wiesz co, dzisiaj jeden z tych dziennikarzy, zapytał czy nie chciałabym spotkać się ze swoim dziadkiem. Mówił, że Harry chciałby mnie poznać. Co o tym sądzisz? - to pytanie wyraźnie go ożywiło.

- To chyba dobry pomysł. Z tego co wiem, to chyba prof. Jane ma jakiś kontakt z twoim dziadkiem. Mogłabyś się jej zapytać, lubi cię, to na pewno ci pomoże. - uśmiechnął się do niej pokrzepiająco.

Wchodzili już na leśną ścieżkę, a stąd już tylko kilka kroków do bram Hogwartu. Tu było kompletnie ciemno, więc oboje byli zmuszeni wyjąć jedną rękę z kieszeni wystawiając ją na chłód, który panował w lesie. Zapalili różdżki, oświetlając sobie drogę.

- Jak myślisz, co się stało z moim ojcem? - Natalie wykorzystała kolejne pytanie z długiej listy.

- Nie wiem. Chyba nikt nie wie. - odparł.

- Myślisz, że on... on nie żyje? - zapytała po chwili milczenia z trudem wypowiadając ostatnie słowa.

- Nawet tak nie myśl. Podobno jest dobrym czarodziejem, na pewno nic mu nie jest. - dodał i przytulił ją obejmując w talii.

- W takim razie dlaczego się nie odzywa. - to było raczej stwierdzenie tego smutnego faktu, niż pytanie.

Dean nie odpowiedział. Chyba sam nie znał odpowiedzi na to pytanie. Doszli już do wrót zamku. Dean odprowadził Natalie pod portret Grubej Damy.

- W takim razie powodzenia jutro z prof. Jane. Mamy chyba jutro jeszcze jedną lekcję razem, więc do zobaczenia, Nat. - powiedział.

- Do zobaczenia, Dean. - wspięła się na palce i cmoknęła go w policzek.

Gramoląc się za portret pomachała mu jeszcze i zniknęła w ciepłym, ale prawie pustym dormitorium Gryffindoru.


Przepraszam, że takie krótkie i raczej nic takiego się nie wydarzyło, ale jakoś nie mogę dobrnąć do chwili spotkania Nat z Harry'm ;p jeśli ktoś to jeszcze czyta, to proszę, zostaw komentarz <3 to nic nie kosztuje, a bardzo motywuje :D

5 komentarzy:

  1. Świetne .. Oczekuję więcej :3

    OdpowiedzUsuń
  2. :c
    Napaliłam się na to że będzie akcja, i nie ma akcji :C
    Liczę że w następnym rozdziale coś się wydarzy ! :)
    Czekam z niecierpliwością ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę samych sukcesów bo naprawdę super piszesz! Juz dzis pojawi sie nowy post, ale jeśli jeszcze nie widziałeś postu z cyklu second hand to koniecznie zapraszam do przeczytania! Napewno moje rady Ci sie przydadzą w poszukiwaniu perełek! 💕💋 https://paulina-dufaj.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń